Biologiczna determinacja płci – czy człowiek jest skazany na swoją płeć?

Płeć ułatwia człowiekowi orientację w świecie i wyznacza zakres repertuaru jego zachowań. Dotychczas sądzono, że płeć to zespół cech organizmu, które warunkują jego zdolność do wytwarzania komórek rozrodczych żeńskich lub męskich, odpowiednio: jaj i plemników, a także umożliwiających zapłodnienie i wychowanie potomstwa. W związku z tym gatunek ludzki charakteryzuje się dymorfizmem płciowym, co oznacza, że ludzie są zróżnicowani płciowo na płeć męską i żeńską (Dulko, 2003). Zróżnicowanie to jest wynikiem procesu rozwoju, rozpoczynającego się w momencie poczęcia i trwającego aż do wieku dojrzewania i kończącego się ukształtowaniem żeńskiego lub męskiego osobnika zdolnego do rozrodu (Brannon, 2002). Swoją analizę biologicznej determinacji płci ludzkiej, chciałabym rozpocząć od podkreślenia, że płeć nie jest czymś jednoznacznym. Jest kategorią pogranicza, będąc jednocześnie prywatną i publiczną, biologiczną i społeczno-kulturową, jednocześnie jest czymś oczywistym i rozmytym (Biskup, 2012). Płeć stanowi pewien rodzaj „mozaiki“, na którą składa się bardzo wiele elementów.  To właśnie ta mozaika powoduje, że każdy z nas jest inny. Sama płeć biologiczna to połączenie wielu postaci płci: chromosomalnej, hormonalnej, gonadalnej i genitalnej, które mogą wpływać na wygląd ciała kobiety i mężczyzny, ale i poczucie kobiecości i męskości. Współczesna nauka przedstawia dowody na to, że okres prenatalny jest najważniejszym etapem życia człowieka, to właśnie wtedy determinowanych jest wiele cech i zachodzi proces różnicowania płciowego (Lichtenberg-Kokoszka, 2014). Czy istnieją dowody potwierdzające hipotezę, że płeć człowieka jest determinowana biologicznie?

Definiując płeć człowieka często dokonuje się rozróżnienia na płeć biologiczną oraz psychiczną. Przyjmując perspektywę biologiczną, możemy powiedzieć, że o płci decyduje układ chromosomów odziedziczonych po rodzicach oraz gospodarka hormonalna (Biskup, 2012). Płeć ludzka uzależniona jest od posiadanych genów. Mowa tu o płci genowej człowieka, która formuje się zaraz po wniknięciu plemnika do komórki jajowej. Człowiek zwykle rodzi się wyposażony w 46 chromosomów, zorganizowanych w 23 pary, w których jeden chromosom pochodzi od matki, a drugi od ojca. Ostatnia, 23. para to chromosomy płciowe, decydujące o tym, czy zapłodniona komórka jajowa przeobrazi się w płód męski, czy żeński. Normalny pod względem genetycznym mężczyzna posiada jeden chromosom X, pochodzący od matki oraz jeden chromosom Y, pochodzący od ojca. Natomiast normalna pod względem genetycznym kobieta otrzymała dwa chromosomy X, po jednym od matki i ojca. Jak widać, matka zawsze przekazuje dziecku chromosom X, natomiast od tego, jaki chromosom przekaże dziecku ojciec, zależy jego płeć. Istotne jest to, że od momentu zapłodnienia komórki jajowej przez plemnik aż do 6 tygodnia ciąży, wszystkie embriony, które będą XX lub XY są płciowo bipotencjalne, co pozwala im na dalszy rozwój zarówno w kierunku męskim, jak i żeńskim (Bem, 2000; Blum, 2000; Brannon, 2002; Moir, Jessel, 1993; Renzetti, Curran, 2005). Takie niezróżnicowany płciowo embriony mają wszystkie niezbędne elementy, aby przekształcić się w płód męski lub żeński: posiadają niezróżnicowane gonady, wyglądające identycznie w embrionie XX i XY oraz dwie alternatywne struktury przewodów, utrzymywane w pogotowiu: przewody Müllera i przewody Wolffa (śródnercza), z których rozwiną się odpowiednio: narządy żeńskie i męskie. Mniej więcej w 6. tygodniu rozwoju embrionalnego zaczyna się proces różnicowania płciowego, a dzieje się to za sprawą genu SRY, znajdującego się na krótkim ramieniu chromosomu Y. Wiele genów uczestniczy w determinacji i różnicowaniu płci, jednak gen SRY jest uważany za najważniejsze kryterium płci genowej. Stymuluje on proces przekształcania się niezróżnicowanych gonad w jądra (Midro, 2014; Piprek, 2008). Kiedy u płodu rozwiną się jądra rozpoczynają one wytwarzać hormony androgenne: testosteron i substancję hamującą Müllera (MIS). Pierwszy z hormonów powoduje rozwój systemu Wolffa w męski układ rozrodczy, natomiast MIS jest odpowiedzialny za zniszczenie żeńskich przewodów Müllera. Pierwsze działanie powoduje maskulinizację, natomiast drugie defeminizację płodu, razem prowadząc do rozwoju wewnętrznych męskich narządów płciowych. Wydzielany jest także hormon dihydrotestosteron (DHT), który od 8 tygodnia ciąży zapoczątkowuje rozwój zewnętrznych genitaliów. Guzek płciowy, będący strukturą niezróżnicowaną, przekształca się w penis, natomiast moszna formuje się z otaczającej go tkanki. Pod nieobecność chromosomu Y, a więc i genu SRY i braku produkcji testosteronu, około 12. tygodnia życia płodowego niezróżnicowana gonada embrionu XX zaczyna przekształcać się w jajniki. Podaje się, że w proces formowania płci biologicznej zaangażowanych jest wiele innych genów położonych na chromosomie Y lub X, ale i około 200 genów leżących poza chromosomami X i Y. Mutacja któregoś z tych genów (np. SOX9 czy SF1) wywołuje zaburzenia różnicowania poszczególnych cech płciowych (Midro, 2014). „R-spondyna 1, kodowana przez gen RSPO1, stoi na szczycie szlaku różnicowania jajnika, a jej mutacja pozwala na całkowite przejęcie kontroli nad gonadą żeńską przez szlak różnicowania jądra.” (Piprek, 2008, s. 511). W tym okresie kluczowe znaczenie mają także hormony prenatalne. Niedobór lub brak hormonów któregokolwiek typu skutkuje wykształceniem u płodu genitaliów wyglądających na bardziej kobiece niż męskie. Postuluje się więc, że wzorzec żeński jest podstawowym wzorcem rozwoju (Brannon, 2002; Miluska, 1996). To hormony prenatalne nakierowują rozwój płodu na wzorzec męski, bądź pozostanie przy żeńskim (który nie ulega dużym zmianom) a w efekcie determinuje to budowę i funkcje narządów rozrodczych. Badanie nieprawidłowości chromosomalnych i hormonalnych płodów pozwala bliżej przyjrzeć się procesowi determinacji płci.

1 obrazek (11)

Nieprawidłowości mogą pojawić się, gdy hormony prenatalne nie są zgodne z materiałem genetycznym rozwijającego się zarodka, bądź też jeszcze przed zapłodnieniem, w trakcie rozwoju komórki jajowej lub plemnika (Brannon, 2002). Jeśli do błędu chromosomowego dojdzie przy pierwszym podziale mejotycznym, podczas wytwarzania plemników, powstaną plemniki posiadające chromosom X i Y jednocześnie oraz plemniki bez chromosomu płciowego. Jeśli taki plemnik zapłodni komórkę jajową, potomstwo może otrzymać następujące zestaw chromosomów: X0 lub XXY. Natomiast, gdy do nieprawidłowości dojdzie przy drugim podziale mejotycznym to wyprodukowane zostaną plemniki posiadające chromosomy XX, YY lub bez żadnego chromosomu. Jeśli takie plemniki zapłodnią komórkę jajową embrion będzie miał następujący zestaw chromosomów płciowych: XXX, XYY lub X0. W sytuacji zaistnienia nieprawidłowości chromosomalnych określenie płci genetycznej jest nie tylko trudne, ale i niejednoznaczne, a dodatkowo sytuacji tej wcale nie ułatwia określenie płci psychicznej danej osoby (Lichtenberg-Kokoszka, 2014). Jeśli dochodzi do zaburzeń chromosomalnych lub hormonalnych, rozwój jednostki odbiega od wzorca żeńskiego lub męskiego. Przypadki takich osób stanowią istotne źródło informacji na temat roli chromosomów i hormonów w determinowaniu płci oraz czynników kluczowych dla normalnego rozwoju (Brannon, 2002).

Istotne jest to, że te same wyniki badań nad takimi osobami, są różnie interpretowane przez badaczy: jako dowód na determinizm biologiczny lub społeczny. Może to świadczyć o nierozdzielności tych czynników i ich interakcji. Istnieje wiele kombinacji chromosomów płciowych. Zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn może wystąpić dodatkowy chromosom X. Kobiety z układem chromosomów 47XXX są zwykle wyższe od kobiet XX i mogą przejawiać zaburzenia w uczeniu się czy też lekkie upośledzenie umysłowe. Inny przykład zaburzenia z dodatkowym chromosomem X to zespół Klinefeltera, z układem chromosomów typu 47XXY. Powoduje on znaczne nieprawidłowości: osoba z tym zespołem wygląda raczej jak mężczyzna, choć zazwyczaj jego penis i jądra mają mały rozmiar, a w okresie dojrzewania osiąga niski wzrost, mogą pojawić się u niego piersi i zaokrąglić biodra, nie przechodzi mutacji głosu, a zarost twarzowy i łonowy jest niewielki lub zerowy. Jądra się nie powiększają, nie produkują spermy. Mężczyźni ci mają tendencje do nieśmiałości, nie wykazują zainteresowania seksem i kobietami. Mogą mieć problemy emocjonalne i interpersonalne. Dziecko wyglądające na chłopca i tak wychowywane, wytwarza jednak niskie ilości testosteronu, w związku z czym może mieć problemy z dookreśleniem własnej płci. Przykład ten może być argumentem na rzecz hipotezy o determinacji biologicznej płci. Jednak problemy tych osób mogą też wynikać z koniecznością radzenia sobie z byciem „odmiennym” od reszty społeczeństwa. Jednak duża liczba mężczyzn XXY nie różni się od mężczyzn XY, ani w wymiarze społecznym, ani emocjonalnym (Hoyenga, Hoyenga, 1993, za: Renzetti, Curran, 2005). Z kolei konsekwencją jeszcze poważniejszych zaburzeń chromosomalnych: „48XXYY”, „48XXXY”, „49XXXXY”. są nie tylko nieprawidłowości płci somatycznej (chromosomalnej, hormonalnej, gonadalnej i genitalnej) czy psychicznej, ale i niedorozwój psychiczny oraz zaburzenia zachowania. Kolejne zaburzenie to zespół Jacobsa (47XYY). Może to być drobna dziewczynka z wadami układu moczowo-płciowego oraz serca lub masywny i bardzo wysoki chłopiec, o niskim poziomie intelektualnym. W latach 60. XX wieku uważano, że taka nieprawidłowość częściej występuje wśród mężczyzn w więzieniach. Uważano, że dodatkowy chromosom Y predysponuje do zachowań agresywnych, gdyż wiąże się z wydzielaniem większej ilości testosteronu. Jak się później okazało, ci przestępcy z XYY byli skazani głównie za kradzieże i nie byli bardziej agresywni niż inni mężczyźni, lecz nawet mniej! Dodatkowy chromosom Y wcale nie podwyższa poziomu testosteronu. Przykład ten pokazuje interakcję wpływów biologicznych i środowiskowych: czynnik biologiczny – dodatkowy chromosom Y, jest przyczyną bardzo wysokiego wzrostu i niskiego poziomu intelektualnego, co może prowadzić do negatywnych reakcji społeczeństwa na wygląd i zachowanie. Może to skutkować większym prawdopodobieństwem, że mężczyźni z tą nieprawidłowością chromosomalną zostaną osadzeni w więzieniu. W przypadku genotypu 45X (X0) zwanego zespołem Turnera, płód nie otrzymał od ojca chromosomu Y i nie stał się mężczyzną, natomiast bez drugiego chromosomu X nie powstały u niego jajniki, a więc nie są wytwarzane hormony płciowe. Zwykle dziewczynki te są wyjątkowo małe, a w wieku dojrzewania otrzymują niedostateczną ilość hormonów związanych z procesami rozwojowymi, w związku z czym często są leczone hormonalnie. Zewnętrzne narządy płciowe takich osób wyglądają na żeńskie i osoby te są wychowywane jak kobiety. Choć nie wytwarzają one hormonów płciowych, wykazują stereotypowe kobiece cechy osobowości i zachowania. Badania Money i Ehrhardt (1972, za: Renzetti, Curran, 2005)  pokazały, że lubią one nosić sukienki, bardziej niż normalne dziewczynki, preferują zabawki dziewczęce i zabawy z dziewczynkami, mają silne zainteresowania opieką nad dziećmi. Moir i Jessel (1993) interpretują te dane na korzyść determinizmu biologicznego. Brak jajników u kobiet z zespołem Turnera skutkuje całkowitym brakiem androgenów (które w małej ilości są produkowane przez jajniki zdrowego płodu żeńskiego), co może kształtować osoby w sposób całkowicie kobiecy pod względem płci biologicznej, a być może i psychicznej. Z kolei inni autorzy (Miluska, 1996; Renzetti, Curran, 2005) interpretują te wyniki jako świadczące o dominującym wpływie wychowania, które zależny od definicji płci, jaką otrzyma dziecko, co ma wpływ na kształtowanie jego tożsamości. Osoby te były uważane za dziewczynki i zgodnie z tym wychowywane. Być może sposób traktowania przez rodziców miał im zrekompensować brak drugiego X, co spowodowało, że stały się one bardzo kobiece. Na płeć w mniejszym stopniu miały tu wpływ chromosomy czy też cechy płciowe I-rzędowe, gdyż ich zabrakło. Ponadto, pokazuje to, że istnieje możliwość, że osoby mające niezgodność pewnych postaci płci mogą wykształcić poczucie tożsamości. Kobiety z zespołem Turnera są uważane przez innych i przez siebie za kobiety (Brannon, 2002). Świadczyłoby to o silniejszym wpływie wychowania niż biologii. Opisane powyżej zaburzenia pozwalają bliżej poznać proces kształtowania się płci. Pokazują także, że wpływy biologii oraz wychowania często splatają się ze sobą i trudno je rozdzielić.

Oprócz wpływów genetycznych, w okresie prenatalnym istotne są także hormony, mające przemożny wpływ na różnicowanie płciowe embrionu i kształtowanie się płci biologicznej. Może wystąpić sytuacja, w której płód żeński zostaje poddany oddziaływaniu androgenów. Jest to zespół nadnerczowo – płciowy (AGS), powodowany zaburzonym funkcjonowaniem nadnerczy matki lub płodu, lub też przyjmowaniem przez matkę substancji, które działają na płód jak androgeny. Wykrycie u dziecka AGS zaraz po urodzeniu, pozwala regulować poziom androgenów w ciągu życia tych osób poprzez podawanie hormonu zwanego kortyzonem. AGS może wystąpić u kobiet i u mężczyzn, jednak w przypadku kobiet jego skutki są o wiele poważniejsze: genetycznie są to kobiety, gdyż androgeny zaczęły oddziaływać na nie już po rozwinięciu wewnętrznych narządów płciowych, ale nastąpiła maskulinizacja ich zewnętrznych organów płciowych: mają dużą łechtaczkę przypominającą penis i szczątkową mosznę (Blum, 2000; Brannon, 2002; Moir, Jessel, 1993; Renzetti, Curran, 2005). Najczęściej u takich osób przeprowadza się leczenie hormonalne oraz operację korygującą ich narządy płciowe zewnętrzne, aby były zgodne z płcią genetyczną, natomiast prawidłowa budowa wewnętrznych narządów płciowych sprawia, że osoby te są najczęściej płodne. Money i Ehrhardt (1972, za: Bem, 2000) zbadali 25 kobiet z AGS. Stwierdzili, że dziewczęta, które uległy maskulinizacji w życiu płodowym, częściej niż dziewczynki zdrowe zachowywały się jak „chłopczyce”, były bardzo energiczne podczas zabaw, preferowały zabawy z chłopcami, wolały chłopięce ubrania, gry i sporty, a także wolały chłopięce zabawki od lalek. Mniej interesowały się małżeństwem i dziećmi, a bardziej karierą zawodową. Autorzy tych badań zinterpretowali te obserwacje jako wynik maskulinizacji mózgów tych kobiet w życiu płodowym. Również Moir i Jessel (1993) uważają, że kobiety z AGS mają zmaskulinizowane nie tylko zewnętrzne narządy płciowe, ale i mózg, który w okresie prenatalnym pod wpływem androgenów rozwinął się według męskiego wzorca. Choć taka osoba może być uznana za kobietę, a nawet mieć dzieci, nie będzie zachowywać się jak normalna kobieta, a nawet może nie do końca czuć się kobietą. Im większa ilość hormonu męskiego działała na płód, tym bardziej jako dorosła osoba zachowuje jak mężczyzna. Pomimo leczenia, dziewczynkom tym nie przywrócono w pełni żeńskiej płci, co miałoby stanowić dowód na nieodwracalne działanie, jakie miały androgeny w życiu płodowym na ich mózg. Interpretacje te świadczą na korzyść biologicznej determinacji płci. Jednak Bem (2000) analizując to badanie podkreśliła, że istnieją jeszcze trzy tak samo prawdopodobne wyjaśnienia: dziewczynki te były poddane terapii kortyzonowej, która mogła być przyczyną ich wzmożonej aktywności. „Męski sposób bycia” tych dziewcząt mógł być też spowodowany psychologiczną reakcją na stan chronicznej choroby, w formie rekompensaty poczucia niedostosowania. Ponadto, przyczyną „męskich zachowań” mógł być także wpływ, jaki na psychikę tych dziewcząt i ich rodziców miał fakt, że posiadały one zmaskulinizowane genitalia. W związku z tym dziewczynki te, w porównaniu ze zdrowymi, mogły być odmienne traktowane. Te doświadczenia wpłynęły w jakimś stopniu na rozwój mózgu i doprowadziły do odmiennych zachowań w trakcie życia. Z kolei Brannon (2002) podkreśla, że zachowanie dziewczynek z AGS oraz ich zmaskulinizowane genitalia przykuwają uwagę rodziców i lekarzy. Warunki ich wychowywania są specyficzne i dlatego podłożem mogą tu być równie dobrze czynniki społeczno – kulturowe, co hormonalne. Sądzę, że jest to kolejny przykład pokazujący, że wpływy biologii i wychowania przeplatają się ze sobą i trudno je rozdzielić. Inne zaburzenie związane z hormonami prenatalnymi to syndrom niedoboru DHT czy też niedobór 5-alfa-reduktazy, objawiający się częściową niewrażliwością na androgeny. Takie osoby rodzą się z żeńskimi zewnętrznymi narządami płciowymi, które są jednak częściowo zmaskulinizowane i są wychowywane jak dziewczynki. Natomiast ich wewnętrzne narządy płciowe są męskie, a jądra ukryte są w jamie brzusznej i nie zstępują. Jako że normalne jądra są obecne, w okresie dojrzewania zaczynają one wytwarzać dużą ilość testosteronu, w wyniku czego zewnętrzne narządy płciowe przechodzą ogromną zmianę: jądra zstępują do moszny, powiększa się penis, a ciało staje się bardziej umięśnione. Impregato-McGinley, Peterson, Gautier, Strula (1979, za: Bem, 2000) zbadali 18 chłopców z Dominikany z niedoborem 5-alfa-reduktazy, którzy od urodzenia wyglądali i byli wychowywani jak dziewczynki, a dopiero w okresie dojrzewania zaczęli przypominać chłopców, którymi genetycznie byli od początku. Mimo, że wychowywani byli jak dziewczynki, 16 z nich przedefiniowało swoją tożsamość jako męską po przejściu maskulinizacji, co skłoniło zespół badaczy do wyciągnięcia wniosku, że to raczej biologia niż środowisko, ma decydujący wpływ na rozwój męskiej tożsamości płciowej. Postulowali, że chłopcy ci w okresie dojrzewania byli w stanie zmienić swoją osobowość z kobiecej na męską, gdyż testosteron oddziałujący w okresie prenatalnym zmaskulinizował ich mózgi. Gdy w wieku dojrzewania nastąpił ponowny wzrost testosteronu, ich męskość została „obudzona”, nastąpiła dalsza maskulinizacja ich mózgów i ciał, a kilkanaście lat socjalizacji zostało odrzuconych. Również Moir i Jessel (1993) podkreślają, że badania te są ostatecznym dowodem, że biologia determinuje tożsamość płciową umysłu. Choć hormonu, powodującego opuszczanie się jąder i powstanie penisa było za mało, zdążył się ukształtować męski mózg. Mózgi „wiedziały”, że są męskie, tylko uwięzione w ciele uznanym przez społeczeństwo za kobiece. Mogłoby to świadczyć o wygranej biologii nad uwarunkowaniami społecznymi. Istnieje jednak alternatywne wyjaśnienie, podawane przez Bem (2000): być może, gdy ciała tych osób zaczęły przechodzić maskulinizację w okresie dojrzewania, one same i ich otoczenie stwierdzili, że męska tożsamość będzie do nich bardziej pasować niż tożsamość żeńska. Ich ciała nie były już zdolne do realizowania zadań społecznie przypisanych płci żeńskiej. Zmiana tożsamości była raczej zainicjowana maskulinizacją ciała, niż mózgu, a ponadto mogła zostać spowodowana przez reakcję i pewną presję ze strony otoczenia. Ponadto, osoby z tym zaburzeniem mogły nie być wychowywane tak samo jak normalne dziewczęta. Bem uważa, że powszechnie ignoruje się znaczenie kontekstu sytuacyjnego, natomiast przecenia się znaczenie biologii. Zależność pomiędzy tymi dwoma elementami jest niedoceniana. Wszystkie powyższej omówione zaburzenia ilustrują, jak duży wpływ na nasz organizm ma wychowanie, ale i hormony. Samo wyposażenie w chromosom Y nie zapewnia „supermęskości”, natomiast podwójne X nie gwarantuje kobiecości. Pokazuje to, że istnieje pewna biologiczna elastyczność, ale i ryzyko błędów. Choć wygląd nieprawidłowo ukształtowanych części ciała można skorygować chirurgicznie lub poprzez podawanie odpowiednich hormonów, procesów, które zaszły w mózgu poprawić się nie da, jak również nie da się cofnąć efektów socjalizacji i wychowywania dziecka jako przedstawiciela danej płci, zanim się okazało, że jest płci przeciwnej (Lichtenberg-Kokoszka, 2014). Środowisko i kultura mają ogromny wpływ. Pokazuje to, że płeć biologiczna i kulturowa nie są dychotomiczne. Mówiąc o płci biologicznej, możemy mieć na myśli płeć chromosomalną, hormonalną, gonadalną albo genitalną i co najważniejsze – w pewnych przypadkach mogą one być ze sobą sprzeczne. Psychiczna identyfikacja z płcią, poczucie bycia kobietą lub mężczyzną może się wykształcić nawet przy niezgodności postaci płci, niezależnie od chromosomów XX lub XY, ani od hormonów.

Przykładem dowodzącym silniejszego wpływu biologii niż wychowania dostarcza nam przypadek, przytoczony przez Renzetti i Curran (2005) dotyczący pewnego dziecka, urodzonego jako chromosomalny i biologiczny chłopiec, który doznał uszkodzenia penisa w wieku 8 miesięcy podczas obrzezania. Rodzice zdecydowali się na operację zmiany płci na żeńską, której dokonano, gdy dziecko miało 17 miesięcy. Uznano, że socjalizacja dziecka jako dziewczynki przebiega pomyślnie. Wykazywało ono preferencje wobec dziewczęcych ubrań i zabawek, było grzeczne i pomocne, w przeciwieństwie do swojego brata bliźniaka. Jednak w wieku 12 lat dziecko zaczęło doświadczać poważnych problemów natury emocjonalnej. Mimo stosowanej terapii estrogenowej wpływającej na rozwój II-rzędowych cech płciowych, miało ono zdecydowanie męski wygląd i było prześladowane przez rówieśników. W wieku 14 lat dziecko postanowiło, że chce poddać się operacji zmiany płci, a wtedy dowiedziało się, że pod względem chromosomalnym jest chłopcem. Nastolatka poddała się terapii hormonami męskimi, mastektomii i rekonstrukcji penisa. W wieku 25 lat już jako mężczyzna, poślubił kobietę i ułożył sobie szczęśliwe życie. Jest to oczywiście dość nietypowy i odosobniony przypadek, dlatego należy interpretować go z dużą ostrożnością. Można jednak przypuszczać, że w związku z tym, że był to chromosomalnie mężczyzna, poddany w życiu płodowym działaniu testosteronu, ostatecznie to biologiczna determinacja przeważyła nad wpływami socjalizacji.

Przytoczone wyżej badania pokazują, że część badaczy postuluje, że hormony płciowe decydują nie tylko o płci biologicznej, ale i psychicznej, gdyż wpływają na mózg, który miałyby w ten sposób ulec feminizacji lub maskulinizacji. Na przykład Moir i Jessel (1993) postulują, że hormony w okresie prenatalnym determinują odmienną organizację mózgu według wzorca męskiego lub kobiecego. Ma to z kolei kluczowe znaczenie dla postaw, zachowań, emocjonalnego i intelektualnego funkcjonowania jednostki oraz poczucia męskości lub kobiecości. Mogłoby to stanowić argument na rzecz determinacji płci nie tylko biologicznej, ale i psychicznej. Jednak należy wziąć pod uwagę, że na przykład działanie androgenów, jako bodźca oddziałującego na tkankę mózgową podlega także dodatkowym uwarunkowaniom i nie zawsze poczucie płci męskiej jest prostym efektem jego wpływu (Midro, 2014). Jeśli chodzi o różnice międzypłciowe, kobiety mają wyższą sprawność werbalną, a mężczyźni lepszą wyobraźnię przestrzenną. Jednak odkrycia te ilustrują zarówno wpływy biologii, jak i socjalizacji i indywidualnych doświadczeń (Renzetti i Curran, 2005). Ponadto, geny mogą być tak zaprogramowane, aby reagować i wchodzić w interakcje ze środowiskiem. Na geny mogą mieć wpływ chociażby: sposób odżywania, wewnętrzne oraz zewnętrzne czynniki chemiczne (Blum, 2002). Istnieją także inne czynniki, chociażby takie jak socjalizacja, które również mocno oddziałują na płeć psychiczną. Przez całe życie, a począwszy od narodzin i przypisania dziecku definicji płci, zostaje ono poddane socjalizacji, przebiegającej odmiennie u chłopców i dziewczynek. Osoba uczy się jak być kobietą lub mężczyzną od swoich rodziców, rówieśników, jest także socjalizowana przez szkołę i mass media. Jak pokazuje wiele badań, rodzice mają odmienne oczekiwania w stosunku do swoich dzieci i traktują je odmiennie w zależności od ich płci. Badania Fagot, Hagan, Leinbach i Kronsberg (1985, za: Renzetti, Curran, 2005) pokazały, że 13 i 14 – miesięczne dzieci nie wykazywały różnic międzypłciowych w podejmowanych próbach komunikacji, ale rodzice byli bardziej reaktywni na wymuszanie uwagi przez chłopców poprzez agresję i wrzask, niż przez dziewczęta. Natomiast w przypadku dziewczynek bardziej reagowali na próby komunikowania się przez gesty, delikatne dotknięcia albo próby werbalne. Obserwacja tych samych dzieci 11 miesięcy później ukazała różnice płciowe w komunikowaniu się: chłopcy byli bardziej asertywni, dziewczynki bardziej gadatliwe. Wiele interakcji rodzic – dziecko jest zróżnicowanych płciowo. MacDonald i Parke (1986, za: Renzetti i Curran, 2005) stwierdzili na podstawie swoich badań, że rodzice angażują się w mniej delikatne, a bardziej fizyczne zabawy ze swoimi synkami, niż córeczkami w wieku niemowlęcym. Również analiza podręczników dla szkół podstawowych wydanych po 1990 roku dokonana przez Buczkowskiego (1997) dowodzi, że przekazują one wzory zachowań płciowych typowo kobiecych i typowo męskich. Przytoczone powyżej badania ilustrują, że socjalizacja odmiennie przebiegająca u chłopców i dziewczynek, pozwalając im rozwinąć płeć psychiczną. Wystarczy, że po urodzeniu dziecko otrzyma definicję danej płci, a to pociąga za sobą lawinę oddziaływań społecznych, innych w przypadku „etykiety” chłopca i dziewczynki. Omówione przeze mnie zaburzenia hormonalne i chromosomalne oraz badania nad socjalizacją pokazują, że ani sama biologia, ani samo wychowanie nie może leżeć u podłoża płci oraz poczucia męskości i kobiecości. Skłaniam się ku stwierdzeniu, że płeć biologiczna, a być może i do pewnego stopnia płeć psychiczna, jest determinowana przez czynniki biologiczne. Jednak dla płci psychicznej kluczowe znaczenie ma też socjalizacja i nabywane doświadczenia. Dopiero obie te postaci płci ujęte razem pokazują pełny obraz człowieka. I co najważniejsza, a często pomijane przez badaczy, natura i wychowanie nie są swoimi przeciwieństwami, ich wpływy się uzupełniają i przeplatają tak bardzo, że często trudno określić indywidualny wkład tych czynników.

1 obrazek (3)

Kolejnym dowodem świadczącym o heterogenicznym uwarunkowaniu płci człowieka, jest chociażby liczba postaci płci. Według Dulko (2003) istnieje ich dziesięć. Mamy więc płeć chromosomalną (genotypową), wyznaczaną przez jedną z par chromosomów: XX lub XY. Mamy także płeć gonadalną, którą określają gruczoły płciowe, czyli jądra u mężczyzn i jajniki u kobiet. Natomiast płeć wewnętrznych narządów płciowych (gonadoforyczna) wyznacza to, jakie drogi rozrodcze rozwijają się z przewodów gonad; z przewodów Wolffa u mężczyzn rozwijają się nasieniowody, a z przewodów Müllera u kobiet wytwarza się macica, jajowody i dystalna część pochwy. Z kolei płeć zewnętrznych narządów płciowych (genitalna) wyznaczona jest przez obecność prącia lub sromu. W prawidłowej sytuacji płeć genitalna jest spójna z płcią chromosomalną i gonadalną. W sytuacji nieprawidłowej u zarodka płci męskiej, możemy zaobserwować feminizację narządów płciowych, a u zarodka płci żeńskiej ich maskulinizację. Płeć fenotypową określa wygląd zewnętrzny dorosłej osoby, czyli II i III-rzędowe cechy płciowe. Płeć hormonalna zależna jest od hormonów wydzielanych przez jądra i jajniki. Choć u osobników płci żeńskiej i męskiej wytwarzane są estrogeny i androgeny, różna jest ich proporcja. O męskiej płci hormonalnej decyduje przewaga androgenów, a o żeńskiej – przewaga estrogenów. Płeć metaboliczna warunkowana jest rodzajem aparatu enzymatycznego niektórych systemów metabolicznych, które mogą zostać zaktywizowane przez hormony płciowe. Płeć socjalna (metrykalna, prawna) określana jest po urodzeniu na podstawie zewnętrznych narządów płciowych i zazwyczaj wyznacza ona późniejszą rolę męską lub żeńską. Kolejna postać – płeć mózgowa jest związana z płciowym zróżnicowaniem w zakresie endokrynnej czynności podwzgórza i przysadki mózgowej. Z kolei płeć psychiczna to poczucie przynależności i identyfikacji z daną płcią, co przejawia się w zachowaniach zgodnych z rolą płciową i związanych z tym odczuciami. Podział ten ilustruje, że sama budowa zewnętrznych narządów płciowych, która z kolei wyznacza płeć socjalną, nie stanowi wystarczającego kryterium dla określenia płci człowieka, gdyż nie same narządy płciowe zewnętrzne decydują o tym, czy ktoś jest mężczyzną czy kobietą. Ponadto, w każdej z tych 10 postaci, w których manifestuje się płeć, może dojść do transpozycji płci, czyli przesunięcia się cechy typowej dla jednej płci na drugą płeć, co ma swoje odzwierciedlenie w poczuciu tożsamości płciowej i seksualnej oraz w repertuarze zachowania płciowego i seksualnego. Transpozycja płci następuje zatem wtedy, gdy wśród tych dziecięciu elementów opisujących płeć, znajduje się choć jeden typowy dla płci odmiennej (Dulko, 2003). Istnienie niektórych postaci płci jest argumentem potwierdzającym hipotezę o biologicznej determinacji płci, inne postaci z kolei tej hipotezie przeczą. Wynika to z tego, że niektóre postacie płci są uwarunkowane czynnikami biologicznymi, inne jednak zależą także od wpływów środowiska czy oddziaływań wychowawczych.

Wydaje się również że zjawisko transseksualizmu pokazuje, że człowiek nie jest biologicznie skazany na swoją płeć. To, że ktoś biologicznie jest wyposażony jak mężczyzna lub kobieta i przy urodzeniu został za takiego uznany, nie implikuje jeszcze, że sam będzie czuł się jak przedstawiciel tejże płci. Transseksualista czuje się mężczyzną „uwięzionym” w ciele kobiety – lub odwrotnie i dąży do zmiany płci anatomicznej, aby była zgodna z odczuwaną płcią psychiczną. Nawet jeśli płeć jest częściowo warunkowana czynnikami biologicznymi (przynajmniej płeć chormonalna, gonadalna, gonadoforyczna, genitalna), nie oznacza to jej niezmienności. Istnieje możliwość poddania się terapii hormonalnej służącej zniwelowaniu fenotypowych cech własnej płci biologicznej oraz rozwojowi cech płciowych pożądanej płci oraz operacji zmiany płci (Dulko, 1993; Urban, 2009). Co prawda nie zmieni to płci chromosomalnej, jednak zjawisko to ilustruje, że możliwa jest pewna ingerencja w biologiczną płeć człowieka. Pokazuje to również, że nie sama biologia kształtuje płeć człowieka, ale ważna jest także własna identyfikacja z płcią. Płeć (sex) naszego ciała, jego fizyczność jest pewnym wyznacznikiem tego, czy ktoś jest kobietą czy mężczyzną, ale dopiero kultura i doświadczenia indywidualne tę płeć opisują i wypełniają treścią.

Na determinację płci można więc spojrzeć z dwojakiej perspektywy. Można uznać, że płeć biologiczna, ale i psychiczna, jest efektem wpływu chromosomów oraz działania hormonów na mózg, specjalizujących go w kierunku męskim bądź żeńskim (Moir, Jessel, 1993). Można też uznać płeć i sposób funkcjonowania mózgu oraz zachowania za pochodną kultury, wynik modelowania czy socjalizowania konkretnych cech u dziewczynek i chłopców. Ostateczne rozstrzygnięcie jest nadzwyczaj trudne, gdyż wpływy kultury i natury przenikają się wzajemnie. Na podstawie dokonanego przeglądu literatury skłaniam się ku podejściu zakładającemu interakcję wymienionych czynników. Sądzę, że czynniki biologiczne mają olbrzymi wpływ na kształtowanie się płci biologicznej, a być może i w pewnym stopniu płci psychicznej, ale jest to tylko połowa historii. Jej dopełnieniem jest udział czynników społecznych, efektów socjalizacji oraz wpływów doświadczeń indywidualnych. Bycie jednostką o konkretnej płci wynika z tego, co dana osoba robi, a nie tylko z anatomii (chromosomy, hormony, narządy płciowe). Człowiekowi może być przypisane pewne biologiczne przeznaczenie, ale nie musi on go realizować. Podział na płeć biologiczną i kulturową pokazuje, że wpływy biologiczne i środowisko są ze sobą w nieustannej interakcji. Ani społeczny konstrukcjonizm ani redukcjonizm biologiczny nie są w stanie wyjaśnić zagadnienia tak złożonego jak płeć człowieka (Biskup, 2012). Choć hormony oddziałujące w okresie prenatalnym mają ogromny wpływ na organizm wzrastającego człowieka, nie sądzę jednak, jak np. Moir i Jessel (1993), aby komórki mózgu uzyskiwały w ten sposób strukturę odporną na zmiany po urodzeniu. Człowiek nie musi być ograniczony swoją biologicznością. Predyspozycje genetyczne ograniczają człowieka tylko do pewnego stopnia. Wpływ biologii na płeć nie oznacza jej sztywności i niezmienności – kombinacja różnorodnych cech jest wręcz nieskończona.  Sądzę jednak również, że człowiek nie przychodzi na świat neutralny psychoseksualnie, jako czysta karta zapisywana oddziaływaniami środowiska. Pewne różnice są wrodzone, ale ich siła może być wzmacniana lub osłabiana przez kulturę. Wydaje się zatem, że odpowiedź tkwi w interakcyjnym podejściu łączącym obie perspektywy.

Sądzę, że istnieje biologiczna determinacja pewnych postaci płci, na które nakładają się inne jej wymiary, zależne z kolei od czynników społecznych oraz indywidualnych doświadczeń. Jak podaje Blum (2000): „Nie jesteśmy już tak naiwni, by opowiadać się za całkowitym determinizmem genetycznym, odrzuciliśmy także pogląd przeciwny. Biolodzy dowodzą, że geny wywierają niewiarygodnie wielki wpływ, ale jednocześnie same ulegają wpływowi życia.” (s. 45). Na procesy zachodzące w naszym organizmie wpływają konkretne odziedziczone geny, fluktuujący poziom hormonów oraz środowisko – całe nasze nieustannie zmieniające się życie, które zwrotnie może oddziaływać na mózg. Wpływ jakiejkolwiek cechy biologicznej na człowieka zawsze zależy od interakcji tej cechy z sytuacją, w której znajduje się jednostka. Często ta interakcja jest przez badaczy pomijana. Nie można rozdzielić wpływu czynników biologicznych i społecznych, a ponadto zależność między nimi jest dwukierunkowa (Brannon, 2002). Jeśli skupimy się tylko na czynnikach biologicznych, lub wyłącznie na mechanizmach społecznych, opowiadamy zaledwie połowę historii. Hormony płciowe w okresie prenatalnym mają wpływ na rozwijającego się człowieka: na jego płeć, narządy, mózg. Natomiast od momentu urodzenia, gdy dziecko otrzyma pewną „etykietę” płci, dodatkowym czynnikiem wpływającym na jego rozwój – a więc i płeć i mózg, jest środowisko społeczne. W momencie narodzin między chłopcami i dziewczynkami może nie być wielu różnic, ale pojawić się one mogą w związku z odmiennym traktowaniem, wychowywaniem i oczekiwaniami ze strony otoczenia (Brannon, 2002). Sądzę, że przytoczone przeze mnie argumenty częściowo potwierdzają biologiczny determinizm płci – jej biologicznej postaci, a być może i do pewnego stopnia jej wymiaru psychicznego. Sądzę jednak, że płeć psychiczna jest także mocno zależna od kultury, środowiska oraz doświadczeń indywidualnych. Wydaje się, że przedstawione powyżej argumenty weryfikujące hipotezę biologicznej determinacji płci człowieka, skłaniają do holistycznego spojrzenia na człowieka: płeć biologiczna i psychiczna tworzą całość, a determinujące je czynniki biologiczne i środowiskowe są ze sobą splecione, niczym dwie nici DNA.

1 obrazek (1)

Bibliografia:

  • Bem, S.L. (2000). Męskość – kobiecość. O różnicach wynikających z płci. Gdańsk: GWP.
  • Biskup, B. (2012). Tożsamość płci w dobie przemian – kryzys czy szansa? W: Współczesne zagadnienia i problemy ekonomiczne i społeczne (241-249). Kraków: Fundacja Gospodarki i Administracji Publicznej.
  • Blum, D. (2000). Mózg i płeć. O biologicznych różnicach między kobietami i mężczyznami. Warszawa: Prószyński i S-ka.
  • Brannon, L. (2002). Psychologia rodzaju. Kobiety i mężczyźni: podobni czy różni. Gdańsk: GWP.
  • Buczkowski, A. (1997). Dwa różne światy, czyli jak socjalizuje się dziewczynkę i chłopca. W: J. Brach-Czaina (red.), Od kobiety do mężczyzny i z powrotem. Rozważania o płci w kulturze. Białystok: Trans Humana.
  • Curran, D., Renzetti, C. (2005). Kobiety, mężczyźni i społeczeństwo. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  • Dulko, S. (1993). Fenomen transseksualizmu. Problemy terminologiczne. Postępy Psychiatrii i Neurologii2, 235-243.
  • Dulko, S. (2003). ABC… płci.Kosmos52(1), 5-10.
  • Lichtenberg-Kokoszka, E. (2014). Rodzina wobec kształtowania tożsamości płciowej dziecka w okresie prenatalnym. Family Forum, 4, 275-292.
  • Midro, A. (2014). Genetyczne i epigenetyczne uwarunkowania płci człowieka. Wystąpienie na konferencji Gender oczami specjalistów. Warszawa, 23.01.2014. Pobrane z: http://ekai.pl/wydarzenia/polska/x75017/genetyczne-i-epigenetyczne-uwarunkowania-plci-czlowieka.
  • Miluska, J. (1996). Tożsamość kobiet i mężczyzn w cyklu życia. Poznań: Wydawnictwo Naukowe UAM.
  • Moir, A., Jessel, D. (1993). Płeć mózgu. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
  • Piprek, R. P. (2008). Genetyczne podłoże zaburzeń determinacji płci i rozwoju gonad. Endokrynologia Polska59(6), 502-514.
  • Urban, M. (2009). Transseksualizm czy urojenia zmiany płci. Uniknąć błędnej diagnozy. Psychiatria Polska43(6), 719-728.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *